|
W poprzednim tekście pt. „Polityka to sztuka ale nie sztuka uwodzenia i nie tragedia grecka” odnosiłem się do teraźniejszości politycznej, która wydawało się, osiągnęła pewne apogeum, swoisty szczyt zakłamania, fałszowania rzeczywistości i manipulacji ludźmi. Dziś po morderstwie w Łodzi widać wyraźnie, że nie był to szczyt, a jedynie jakiś obóz, stacja pośrednia. Z każdym dniem porównanie polityki do sztuki teatralnej staje się już anachroniczne i niezrozumiałe. Nie ma już komedii i nie ma tragedii w klasycznym ujęciu literatury, gdyż główny bohater tragedii nie walczy już z fatum, tylko porzuca scenę i staje za „kamerą” wchodząc w rolę reżysera. Jest jednocześnie ofiarą i twórcą samej tragedii działający w towarzystwie wiernego chóru powielającego tezy, które kreują jemu wygodną rzeczywistość. Może byłbym w stanie to zaakceptować jako odłam polityki nasiąknięty barbarzyństwem, gdyby nie śmiertelne owoce takiej gry politycznej i bezradność elit politycznych. Przed nami wybory więc czas postawić pytanie: czy demokracja usprawiedliwia takie zaostrzenie postaw i stanowisk, że niszczą one moralność, odpowiedzialność i człowieczeństwo, łącznie z życiem ludzkim? Kto za to odpowie?
Kiedyś, gdy słyszałem o sztuce walki bez walki bardziej, odnosiłem to do polityki niż do sportu, czy wschodnich filozofii. Dziś takie odniesienie utraciło sens bo sztuki walki wydają się być bardziej cywilizowane niż polityka, gdyż w nich obowiązują zasady i ścisłe reguły. W wikidedii można znaleźć również takie przesłanie dla ćwiczeń walk wschodu, które aż się prosi by realizować wśród polityków: „W kulturze walczącej z narastającym poziomem agresji, odpowiednio ukierunkowany trening wydaje się być środkiem zaradczym”. W tym jednak przypadku jestem pesymistą, nie śmiem nawet przypuszczać jakie byłyby dziś efekty nauki walki u polityków.
W 2003 roku w pewnym wywiadzie znany polski biznesmen Jan Kulczyk powiedział, że jeśli nie dojdzie do współpracy elit w naszym kraju a te elity będziemy niszczyć to czeka nas Lepper!!! Wszyscy pamiętamy, że w 2006 roku został on wicepremierem w rządzie Jarosława Kaczyńskiego. Dziś chociaż Andrzej Lepper pozostaje poza głównym nurtem polityki a przy władzy jest koalicyjny rząd PO i PSL, nadal nie umiemy wyrwać się z błędnego kursu politycznej żeglugi, inspirowanej przez opisywanego na wstępie bohatera dramatycznego, który niebezpiecznie wznieca burze, z podmuchami zawoalowanego faszyzmu, zwanego – o ironio! -patriotyzmem. Pamiętajmy o jednym mądry przysłowiu: „kto sieje wiatr ten zbiera burzę”.
Czas już na opamiętanie. Trzeba zewrzeć szyki, zebrać elity polityczne i kulturalne, przywołać ludzi odpowiedzialnych i wrażliwych na człowieka. Czas odeprzeć ataki nieodpowiedzialne i głupie, bo tu nie z szaleństwem się musimy zmierzyć ale z planową grą polityczną, która faktycznie gardzi ludźmi, bo masy są jej potrzebne jedynie do manipulacji. Czas stanąć i dać odpór temu co niszczy naszą politykę i nasze bezpieczne jutro, zatrzymać pędzący pociąg samounicestwienia. Czas odebrać „kamerę” reżyserowi, który dawno już zapomniał, że w życiu jeszcze bardziej niż na scenie oczekujemy dla nas i naszych rodzin happy end-u.
Ryszard Niebieszczański
|